Logowanie

Rejestracja

Poprzez założenie konta Użytkownika w serwisie e-prawnik.pl wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celu wykonania zobowiązań oraz w celach marketingowych przez Legalsupport sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie przy ul. Karmelickiej 66, kod poczt. 31-128, zarejestrowana w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie, NIP 676-21-64-973, kapitał zakładowy 133 000 zł, zgodnie z ustawą z 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych.
Równocześnie akceptuję regulamin serwisu e-Prawnik.pl

Zasady współżycia społecznego w prawie prasowym

(fot. Money.pl/Tomasz Brankiewicz)

Tekst autorstwa Wiktora Krzymuskiego zajął II miejsce w konkursie "Zaistniej w sieci!" organizowanym przez e-prawnik.pl

Zasady współżycia społecznego (ZWS) zostały wprowadzone do polskiego systemuprawnego po II wojnie światowej, zastępując przedwojenne pojęcie „dobrych obyczajów” ipomimo wielu kontrowersji jakie budziły w doktrynie, pojęcie pozostaje w nim do dziś. Wzałożeniach przywołana klauzula generalna miała zapewnić zgodność prawa z „duchem socjalizmu”. Art. 5 k.c. w brzmieniu sprzed nowelizacji z dnia 28 lipca 1990 r. odwoływał się więcwprost do zasad współżycia społecznego w Państwie Ludowym. Ponadto Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w art. 76 nakładała na obywateli obowiązek poszanowania zasad współżycia społecznego na równi z prawem. 


Zasady współżycia społecznego nie są normami prawnymi, w konsekwencji czego nie sątakże źródłem praw i obowiązków. Należy je pojmować raczej jako odkrywany przez orzecznictwoi doktrynę nieskatalogowany zbiór norm moralnych – ale nie wszystkich, lecz tylko tychdotyczących relacji międzyludzkich. Są one materią stabilną, ale nie absolutnie niezmienną –odzwierciedlają stosunki społeczne w danym czasie i miejscu.

Omawiana klauzula generalna oprócz tego, że stanowi wyraz zaufania ustawodawcy doorganów stosujących prawo, pełni także funkcję technicznoprawną – uelastycznienie prawa i uniknięcie jego kazuistyki – oraz funkcję społeczną –  uzupełnia prawo o spójne z nim aksjologicznie normy społeczne i tym samym stoi na straży tego, aby najwyższe prawo nie było najwyższym bezprawiem (summum ius summa iniuria). Funkcja społeczna wyraża się w ograniczeniu norm prawnych (np. art. 5 k.c., art. 58 § 2 k.c., art. 140 k.c., art. 213 k.c., art. 233 k.c.,art. 287 k.c., art. 56 § 2-3 k.r.o.) lub ich rozszerzaniu (art. 56 k.c., art. 140 k.c., art. 233 k.c., art. 287k.c.), a także w ich tłumaczeniu (np. art. 65 k.c.).

Współcześnie (tj. po „noweli lipcowej”) zasady współżycia społecznego funkcjonują w polskim systemie prawnym w warunkach gospodarki rynkowej i już w oderwaniu od ideologii socjalistycznej. Pomimo upływu wielu lat od transformacji ustrojowej w doktrynie nie milkną sporydotyczące dalszej przyszłości tej klauzuli, a także spory dotyczące jej relacji do innych klauzul generalnych (w szczególności do tych, które mogłyby ją zastąpić np. dobrych obyczajów, dobrej wiary, klauzuli rozsądku lub klauzuli słuszności).

Odnośnie pierwszego sporu – najczęściej podnoszonymi w debacie naukowej argumentami za zastąpieniem zasad współżycia społecznego jedną z wyżej wymienionych klauzul są:

1) byłoby to symboliczne zerwanie więzi ze spadkiem po minionym systemie;

2) byłby to powrót do tradycjiprzedwojennej polskiej cywilistyki;

3) byłoby to nawiązanie do innych nowoczesnych europejskichkodyfikacji cywilnych, dla których nasze pojęcie jest zupełnie obce. Ostatni argument nabrałszczególnej doniosłości po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku.

Z kolei przeciwnicy wskazują na następujące kontrargumenty: 1) możliwe wystąpieniezamieszania terminologicznego; 2) zaprzepaszczenie ponad półwiecznego dorobku orzecznictwa i doktryny. Niepewność budzi także stosunek zakresu nowej klauzuli do ZWS. Jeżeli przyjęlibyśmy, że tą nową klauzulą byłyby dobre obyczaje, to w doktrynie już dziś da się zaobserwować trzy odmienne stanowiska: 

• zakres dobrych obyczajów i zakres ZWS są identyczne

• zakres dobrych obyczajów krzyżuje się z zakresem ZWS

• zakres dobrych obyczajów jest tylko podzbiorem zakresu ZWS

Osobiście najbliższe mi jest stanowisko M. Nazara: „W trybie analizy porównawczej (por.niemieckie „gute Sitten” i francuskie „bonnes moeurs”), historycznej (por. rzymskie „bonni mores”i wskazane wyżej unormowania polskiego prawa) oraz interpretacji obowiązujących unormowań można uznać, że klauzula dobrych obyczajów odsyła do takich samych ocen i norm pozaprawnych, mających moralne uzasadnienie, jak klauzula zasad współżycia społecznego”.

W opublikowanym już projekcie pierwszej księgi Kodeksu Cywilnego autorstwa KomisjiKodyfikacyjnej Prawa Cywilnego pod przewodnictwem Zbigniewa Radwańskiego zasady współżycia społecznego zostały zastąpione klauzulą słuszności.

2. Dziennikarz jako współtwórca zasad współżycia społecznego 

Z uwagi na to, iż dziennikarzom powierzona została bardzo ważna funkcja społeczna, ustawodawca, normując ramy jego działalności, nie ograniczył się do przepisów prawa, lecz zdecydował się użyć zwrotu odwołującego się także do norm społecznych i etycznych. Wobec tego na gruncie przywołanego artykułu istnieją trzy granice działalności dziennikarskiej: 1) etyka zawodowa, 2) zasady współżycia społecznego, 3) przepisy prawa.

Obowiązkiem dziennikarza jest więc działanie zgodnie z zasadami współżycia społecznego. W ich przypadku dochodzi jednak do bardzo ciekawej sytuacji, w której są onizobowiązani do przestrzegania czegoś, co po części sami tworzą, wykonując swój zawód. Piszącartykuły, współkształtują bowiem światopogląd czytelnika, nagłaśniają przypadki łamania norm moralnych, uczestniczą w szeroko rozumianej debacie publicznej, a także komentują zmiany, jakie zachodzą w systemie wartości w związku z procesami globalizacyjnymi. Oczywiście ich udział wformułowaniu zasad współżycia społecznego nie jest tak duży jak historii, kultury czy tradycji, ale nie można go pomijać, tak samo jak nie można nie dostrzegać, że społeczeństwo z feudalnego poprzez kapitalistyczne u progu XX wieku stało się społeczeństwem informacyjnym. 

Obowiązkiem dziennikarskim nie wymienionym expressis verbis, lecz wynikającym z faktu współtworzenia zasad współżycia społecznego, jest współcześnie już trochę zapomniana odpowiedzialność za słowo. Jest ona czymś więcej, aniżeli staranność czy rzetelność przyzbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, i po części jest związana z uznaniem zawodudziennikarza za zawód zaufania publicznego (choć w doktrynie pojawiają się głosy przeciwneuznające go jednak za zawód wolny – należy jednak za J. Sobczakiem powtórzyć, że „Brak samorządu zawodowego dziennikarzy nie oznacza jednak, że tego zawodu nie będzie możnazaliczyć do zawodów zaufania publicznego”).

Ciekawą kwestią rysującą się na tle art. 10 pr.pr. stanowi odwołanie do etyki jako drugiej z granic działalności dziennikarskiej. W Polsce granica ta budzi kontrowersje o tyle, o ile dla zawodu dziennikarza nie ma jednego powszechnie przyjętego kodeksu deontologicznego (najszerzej znane to: Kodeks Etyki Dziennikarskiej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Dziennikarski Kodeks Obyczajowy), co może budzić u dziennikarza wątpliwości, jak powinienzachować się w sytuacji uregulowanej odmiennie w kodeksach etyki. Rozpatrując problem etykina płaszczyźnie międzynarodowej – warto także odnotować istnienie Deklaracji Meksykańskiej z 1980 r., Deklaracji Paryskiej z 1985 r., a także Rezolucji 1003 (1993) Rady Europy w sprawie etyki dziennikarskiej. Dziennikarzowi nie wolno również zapomnieć o tym, że fakt spisania normyetycznej nie jest dla niej konstytutywny, lecz deklaratywny – innymi słowy istnieją niespisane normy etyczne, które dziennikarz powinien zauważać i przestrzegać.

Dziennikarze, współtworząc zasady współżycia społecznego, sami kreślą ramy swojego działania (samoograniczenie). Jest to z pewnością wyraz zaufania ustawodawcy do tej grupyspołecznej. Trzeba jednak pamiętać, że zaufanie to jest jednakowo gwarantowane co ograniczane przepisami prawa. Co ciekawe w polskim ustawodawstwie podobną koncepcję samoograniczeniaznajdziemy w regulacjach dotyczących samorządów zawodowych. Warto jednak podkreślić, że w przypadku dziennikarzy nie wykształcił się samorząd dziennikarski.

Trzecia granicą działalności dziennikarskiej jest granica ustawowa. Mowa tu oczywiścieo wszystkich ustawach w polskim systemie prawnym. Prawo prasowe jednak ze swojej natury jestaktem prawnym najbliższym, a zawarte w nim normy prawne zajmują szczególnie uwydatnioną pozycję. Jednym z takich artykułów na gruncie omawianej ustawy  jest art. 12 ust. 1 pr.pr., który nakłada na dziennikarza obowiązek szczególnej staranności (a więc staranności większej aniżeliokreślonej w art. 355 k.c.) oraz rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.Dziennikarz powinien przede wszystkim sprawdzić prawdziwość wiadomości lub podać ich źródło.Orzecznictwo przez rzetelność rozumie: „uczciwość, solidarność, obowiązkowość, konkretność, odpowiedzialność za słowo”; natomiast przez staranność rozumie: „dokładność, pilność,sumienność, troskliwość, gorliwość, dbałość o szczegóły”. Ustęp drugi powyższego artykułu nakłada na dziennikarza dodatkowo obowiązek ochrony dóbr osobistych, interesów działających w dobrej wierze informatorów oraz innych osób, które okazują mu zaufanie.

3. Zasady współżycia społecznego a gazety internetowe

Rozwój prasy w Internecie i przechodzące szerokim echem w mediach postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2007 r.16 dotyczące obowiązku rejestracji dziennika lubczasopisma wydawanego w formie elektronicznej, powinien skłonić do głębszego zastanowienia się nad rolą i zakresem zasad współżycia społecznego w Internecie. Nie ulega wątpliwości, że nie będzie to zakres identyczny, gdyż stosunki międzyludzkie w Internecie nie odpowiadają do końca stosunkom w rzeczywistości – duży wpływ na to ma poczucie anonimowości, a także pozbawionymowy ciała sposób komunikacji próbujący wyrazić emocje w formie tekstowej – poprzez emotikony (np.: :-) ;-/ ). Dziennikarz, działając w Internecie, musi więc pamiętać o przestrzeganiutakże norm społeczeństwa wirtualnego zebranych pod zbiorczą nazwą „netykiety”. Na pewnonaruszeniem zasad współżycia społecznego w Internecie byłoby rozsyłanie „koni trojańskich” celem uzyskania informacji o danej osobie (np. o aktorze, piosenkarzu, podmiocie gospodarczym) albo zamieszczenie reklamy pop-up niedającej się zamknąć lub przekierowującej na inne stronyinternetowe przy próbie zamknięcia.

Problemem dla gazet internetowych mogą być także komentarze. Uznanie ich za materiały prasowe mogłoby pociągnąć za sobą odpowiedzialność zarówno cywilną jak i karną. Wwyroku w sprawie Gazety Bytowskiej z dnia 16 grudnia 2008 r. Sąd Rejonowy w Słupskustwierdził, iż „Ustawodawca nie przewidział, że część informacji będzie opublikowana choćby naforach internetowych. Taka forma komunikowania się i prezentowania swoich sądów nie może być według sądu działalnością stricte dziennikarską, do której stosowane jest prawo prasowe. Dopóki opinie pod artykułem nie staną się jego integralną częścią, brak jest podstaw do stwierdzenia, żemamy do czynienia z materiałem prasowym, który został opublikowany przez prowadzącego portal”.

Tylko po części zgadzam się z wyrokiem. Uważam, iż komentarz nie jest materiałemprasowym tylko w gazetach internetowych, w których proces publikacji komentarzy następuje w sposób automatyczny i nie jest poprzedzony pełną moderacją (tzn. akceptacją moderatorastanowiącą warunek sine qua non publikacji wszelkich komentarzy). Natomiast odnośnie domoderowanej prasy internetowej, stoję na stanowisku, iż komentarz będzie materiałem prasowym (tak samo jak ogłoszenie, które aby mogło być opublikowane, musi być uprzedniozbadane co do swojej zgodności z ZWS). Nie znajduję również argumentów świadczących o różnicy między komentarzem podlegającemu moderowaniu, a listem do redakcji uznanym notabene przez Sąd Najwyższy właśnie za materiał prasowy! Co więcej Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał, że nawet nieopublikowany materiał prasowy, który został jednak w jakiś sposób ujawniony,może naruszać dobra osobiste i to bez względu na to, czy został zakwalifikowany do druku.

Ponadto uważam, że dziennikarz prowadzący gazetę internetową, aby działać w zgodzie z ZWS musi dokonywać regularnej moderacji.

4. Granice legalnej krytyki

Możliwość krytyki jest jednym z filarów wolności słowa (art. 54 ust. 1 Konstytucji).Wolność ta została deklarowana w szeregu aktach rangi międzynarodowej: art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka (1948 r.), art. 19 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (1966 r.), art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 1950 r.), art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Wolność słowa jestściśle związana z wolnością prasy będącej z racji umieszczenia w Rozdziale I Konstytucji jedną zzasad ustrojowych Rzeczpospolitej Polskiej (art. 14 Konstytucji). W USA z prawem do krytyki wiąże się jeszcze dziewiętnastowieczna idea prasy jako reprezentanta zwykłego obywatela, w której prasa odkrywa rolę „stróża rządu” (watchdog on goverment).

Jak słusznie zauważył J. Sobczak, krytyka nie musi być negatywna, może ona równie dobrze przybrać formę pochwały (krytyka pozytywna). Ustawa – Prawo prasowe jednakże utożsamia krytykę wyłącznie z „ujemnymi ocenami” (krytyka negatywna).

Zasady współżycia społecznego wespół z rzetelnością wyznaczają granice legalnej krytyki.Krytyka może być wypowiedzią opisową lub oceniającą. Do krytyki będącą wypowiedziąoceniającą nie należy stosować przesłanki „zgodności z prawdą”. Prawda rozumiana jest bowiemwg klasycznej definicji jako zgodność z rzeczywistością. Ocena nie może być w ogólerozpatrywana w kategorii zgodności (prawdy) lub niezgodności (fałszu) z rzeczywistością, gdyżwypowiedzi oceniające nie są zdaniami w sensie logicznym, a więc nie można przypisać imwartości logicznej. Pragnę jednak podkreślić, iż ocena nie jest jednak zupełnie oderwana odrzeczywistości, ponieważ ustosunkowanie się do jej wyrywku (faktu, konkretnego stanu rzeczy) jest celem każdej wypowiedzi oceniającej.

Krytyka musi być oparta na faktach, a nie na przypuszczeniach, domysłach czy teżniesprawdzonych informacjach, gdyż wówczas naruszyłaby ZWS i nie korzystałaby z ochronyprawnej. Jak słusznie bowiem zauważył Sąd Najwyższy „niezbywalne prawo do krytyki, posiadaneprzez dziennikarzy, wywodzące się z Konstytucji RP i dobitnie podkreślone w treści art. 41 ustawy– prawo prasowe, nie jest bowiem nieograniczone i nie może być rozumiane jako prawo stawiania gołosłownych bądź niedostatecznie sprawdzonych zarzutów”.

Art. 41 pr.pr. jest polem ścierania się dwóch wartości – prawa do wyrażania poglądów iocen (prawa do krytyki) oraz prawa do ochrony dóbr osobistych. Co warto zauważyć obie tekonstrukcje oparte są na zasadach współżycia społecznego. Wykroczenie poza ZWS to przekroczenie granicy legalnej krytyki, a to spełnia automatycznie przesłankę odpowiedzialności zanaruszenie dóbr osobistych – mowa tu o bezprawności (na którą składają się zarówno normy moralne jak i ZWS).

W doktrynie i w orzecznictwie panuje zgoda, że krytyka powinna być zawsze zwrócona wstronę dzieła (ad rem) a nigdy w stronę człowieka (ad personam). Jednocześnie „należy jednak zwrócić uwagę, że trudno rozdzielić krytykę osoby od krytyki jej dzieła czy funkcji i że krytykowanie czyjejś działalności zawsze w pewnym stopniu będzie rzutowało na ocenę tejosoby”. Sąd Najwyższy odniósł się do tej kwestii, stając na stanowisku, iż  „wypowiadane opinie isądy krytyczne powinny być podporządkowane celowi, jakiemu służy krytyka, nie mogą być natomiast nastawione na wywoływanie ujemnych uczuć u osoby, której dotyczą”.

Zasady współżycia społecznego dla prawa do krytyki są granicą troistą. Wyznaczają bowiem najwęższy zakres krytyki w stosunku do osób prywatnych, szerszy odnośnie do osóbsprawujących funkcje publiczne, a najszerszy dla satyry i krytyki. Osobiście uważam, że w ramachkażdej z tych granic można wytyczyć kolejne granice, bowiem krytyka nawet ad rem powinna zuwagi na wrażliwość społeczną liczyć się z osobą twórcy – krytyka w stosunku do dzieła lubdziałalności osoby cieszącej się autorytetem bądź już nieżyjącej (a więc nie mogącej się bronić)powinna wykazywać daleko idącą ostrożność. Ponadto należy pamiętać, iż ZWS są pojęciem niedookreślonym, i nie da się wytyczyć jednej uniwersalnej granicy krytyki. Przy określaniu granic ZWS nie należy jednak brać pod uwagę cech krytyka. „Nie można pogodzić się z poglądem, żeoceniając działanie krytyka, należy uwzględnić w szerokim zakresie jego indywidualny temperament i styl pisarski. Takie stanowisko polega na zbytniej akceptacji cech podmiotowych sprawcy i prowadzi do niepewności uzyskania ochrony prawnej”.

Jak słusznie zauważył Trybunał Konstytucyjny standardem demokratycznego państwa jest rozszerzanie granic wolności słowa w szczególności w stosunku do kwestii związanych zdziałalnością osób publicznych (w tym funkcjonariuszy publicznych) i instytucji. Mają one bowiemwpływ na sytuację społeczną. Podobnie uważa Sąd Najwyższy: „W odniesieniu do osóbaktywnych na forum publicznym zakres dopuszczalnej krytyk jest powszechnie uznawany zaszerszy (...)” przy czym, wskazuje również, że nawet „rozszerzona granica krytyki (…) niepozwala na publikowanie nieprawdy ani na nierzetelne wykorzystywanie materiałówprasowych”. 

Ponadto według Sądu Najwyższego: „prawo do krytyki przysługujące dziennikarzowi niemoże przerodzić się w formułowanie inwektyw i pomówień pod adresem funkcjonariuszy państwa”. Z tezą tą nie sposób się nie zgodzić. Uważam jednak, że zbędne jest w niej przywołanie adresata krytyki, gdyż może to rodzić, w szczególności u osób niebędących prawnikami, mylne odczucie iż a contrario inwektywy i pomówienia pod adresem kogoś innego niż funkcjonariuszpaństwa mieszczą się w krytyce.

W jedynym z wyroków Sąd Najwyższy dokonał próby definicji pojęcia „działalności publicznej”. Uznał bowiem za taką działalność wszelkie działania polityczne, zawodowe, społeczne oraz gospodarcze, o ile wzbudzają one w społeczeństwie uzasadnione zainteresowanie, przy tym nie musi być to zainteresowanie ogólnokrajowe, a może być to nawet zainteresowanie społeczności lokalnej. 

Krytyka, aby być zgodną z ZWS, nie powinna przerodzić się w krytykanctwo, powinna być przystępna tzn. niezawiła, jasna, nie rodząca fałszywych insynuacji np. nieuzasadniony zarzut plagiatu.

Ciekawa jest również interpretacja prawa do krytyki z art. 41 pr.pr. na gruncie dziennikarskiej działalności radiowej i telewizyjnej. Zgodnie bowiem z art. 3 ustawy oradiofonii i telewizji do radiofonii i telewizji stosuje się przepisy prawa prasowego, o ile ustawanie stanowi inaczej. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w sprawie z powództwa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w W. przeciwko Fundacji Lux Veritatis we W. będącej wydawcą Telewizji T.orzekł, iż: „dozwolona krytyka nie jest naganna i wyłącza bezprawność naruszenia dobra osobistego. Bezprawne są natomiast ekscesy krytyki. Nie można bowiem przypisać tych przymiotów, które zgodnie z art. 41 prawa prasowego charakteryzują krytykę medialną, zwłaszczarzetelności czy zgodności z zasadami współżycia społecznego, przypadkom jednostronnego przejaskrawienia w zakresie treści i formy, czy stosowania nieuprawnionych uogólnień”.

Część doktryny formułuje tezę, z którą nie sposób się zgodzić, że prawo do krytyki jest także obowiązkiem prasy: „(...)prasa, wykonując niezbywalne prawo do krytyki (…) ma nie tylkoprawo, ale wręcz obowiązek formułowania ocen krytycznych odnoszących się do opisywanych stanów rzeczy, jak i postępowania poszczególnych osób, organów i instytucji. Formułując te oceny,dziennikarz powinien pamiętać, że ze wskazań Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wStrasburgu jednoznacznie wynika, że niedopuszczalne jest mylenie ocen z faktami iprzedstawianie ocen jako udokumentowanych faktów”

4. 1. Granice satyry i karykatury prasowej

Do satyry i karykatury prasowej stosuje się odpowiednio, a nie wprost, przepisy o krytyceprasowej – a więc ich granicą jest także ZWS. Nie ulega jednak wątpliwości, że zarówno satyra jaki karykatura są pewnymi rodzajami krytyki. Definicji legalnej satyry lub karykatury nie znajdziemyw żadnej ustawie. Stosunek jaki zachodzi pomiędzy tymi pojęciami nie jest do końca jasny. Niekiedy podkreśla się, że satyra „posługuje się karykaturalnym pomniejszeniem lubwyolbrzymieniem” i że „karykatura występuje głównie w satyrze”. Z uwagi na to, że ustawodawca jest racjonalny i opierając się na podstawowych zasadach techniki prawodawczej,orzecznictwie oraz wykładni, należy podkreślić, iż prawodawca nie mógł nadać temu samemusłowu odmiennego znaczenia w ramach jednego aktu prawnego (różnoznaczność terminów różnokształtnych). Satyra wg słownika języka polskiego jest to: „utwór literacki ośmieszający i piętnujący wady ludzkie, sposoby postępowania i poglądy, obyczajowość, stosunki społeczne i polityczne; ośmieszający, krytykujący, piętnujący sposób przedstawienia kogoś lub czegoś”. Satyra w orzecznictwie Sądu Najwyższego: „to utwór ośmieszający lub piętnujący ukazywane wnim zjawiska lub osoby. Celem satyry jest przede wszystkim ośmieszająca krytyka, stąd posługujesię ona często wyolbrzymieniem, karykaturą, paradoksem. Typową cechą satyry jest dążenie do ośmieszenia tego, co jej autorowi wydaje się szkodliwe, bezwartościowe lub błędne, stąd zwykło się mówić, że przedstawia ona rzeczywistość «w krzywym zwierciadle»”.

Co prawda granice ZWS są dla satyry i krytyki dalej idące, to nie oznacza, że są onenieskończone. W wyroku z dnia 20 czerwca 2001 r., Sąd Najwyższy orzekł, iż satyra nie zawsze wyłącza bezprawność działania autora. Powód poczuł się urażony publikacją felietonu zatytułowanego „Uczeń Wielkiego Nauczyciela”, w którym to humorystycznie dokonanozestawienia wypowiedzi powoda odnośnie zasad demokracji związkowej z opiniami Józefa Stalina dotyczących demokracji partyjnej. 

Bardziej liberalny charakter satyry może jednak zrodzić niebezpieczeństwo, tego iż materiały prasowe pod pozorem satyry będą zawierały nieodnoszącą się do faktów krytykęrodzącą co do zasady odpowiedzialność cywilnoprawną.

Jak już wspomniałem do satyry i karykatury stosuje się przepisy o krytyce odpowiednio, a nie wprost, co może przejawiać się w tym, że:

1) dla satyry i krytyki granice ZWS są o wiele dalej posunięte (istnieje w stosunku do nichwiększa tolerancja społeczna) – dopuszczalny jest w nich chociażby czarny humor;

2) odnoszenie się do faktu nie jest już tak surowe jak w wypadku krytyki, gdyż satyra ikarykatura bazuje na wykrzywianiu rzeczywistości, niedopowiedzeniu, efekt deformacji bowiem odnosi skutek komiczny

autor: Wiktor Krzymowski

Komentarze: Zasady współżycia społecznego w prawie prasowym

  • Tomasz Krzymowski 2016-10-28 16:23:03

    Re: Zasady współżycia społecznego w prawie prasowym

    600 zł na życie - tyle zostawił mi komornik po windykacji alimentów na rzecz tego pana Konrada Wiktora Krzymowskiego (vel Victor Venerdi), który już dochodzi trzydziestego roku życia. Niech będzie przeklęty w imieniu moim i \"współżycia społecznego\". Weźcie go na utrzymanie.


Dodaj komentarz

Porady prawne online

Zaufało nam już:
  • 0
  • 3
  • 6
  • 6
  • 6
  • 5
  • 8
  • osób

Współpracują z nami

Michał Włodarczyk

Michał Włodarczyk

Specjalizuje się w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Zajmuje się także prawem oświatowym. W praktyce doradza w zakresie organizacji pozarządowych.

Partnerzy sekcji


Informujemy, iż zgodnie z przepisem art. 25 ust. 1 pkt. 1 lit. b ustawy z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. 2006 r. Nr 90 poz. 631), dalsze rozpowszechnianie artykułów i porad prawnych publikowanych w niniejszym serwisie jest zabronione.